Skup aut od kulis

Samochody dostawcze przeznaczone są do różnych celów. Przewozi się nimi towary i produkty potrzebne w branży spożywczej, przemysłowej, czy transportowej.

skup aut dostawczych

Pasja do motoryzacji

Wiem o tym, ponieważ motoryzacją interesuję się od dziecka. Będąc pięcioletnim oseskiem dostałem w prezencie samochodzik na baterie i tak to się zaczęło. Złapałem bakcyla i od tamtej pory nic nie istniało poza autem, ciężarówkami i motorami. Do szkoły jeździłem włoskim elektrycznym skuterem, który rozwijał zawrotną prędkość trzydziestu kilometrów na godzinę. Podjeżdżając pod szkołę wywoływałem szok kulturowy, społeczny i zjawiskowy.

Wymarzona praca

Teraz pracuję jako sprzedawca używanych samochodów dostawczych. To fajna praca. Miesięcznie zarabiam około szesnastu tysięcy złotych. Myślę, że to odpowiednie wynagrodzenie pracownika. Takie jakie jest w krajach Unii Europejskiej, a Polska przecież do niej należy. Każda sprzedaż samochodu dostawczego jest swego rodzaju wyzwaniem i nowym zadaniem. Trzeba przecież dostać za takie auto odpowiednią sumę pieniędzy, tak aby firma nie była stratna. Ciężko jest pozbyć się złomu, który nie nadaje się do jazdy za dobrą gotówkę. Ja mam jednak na to swoje sprawdzone metody poparte wieloletnim doświadczeniem i wyczuciem rynku oraz klienta. Już na pierwszym spotkaniu wiem, czy klienta można wyrolować, zrobić w bambuko i wcisnąć kit o małym przebiegu, o znakomitej karoserii, o niesamowitych możliwościach technicznych danego złoma. Najlepsi kupujący to tacy, którzy dostając breloczek lub gratisowy gadżet są w siódmym niebie i zapominają o całym świecie. Gdy dołożę jeszcze wizytę w knajpie i postawię litra wódki, sprzedaż auta jest gwarantowana.

Częste praktyki w skupach aut

W mojej firmie wymiana floty jest dosyć często preferowana i akceptowana przez szefową. Nie ma ona pojęcia o strategii rozwoju firmy, ale jak płaci pracownikom dobre pieniądze to nikogo to w gruncie rzeczy nie interesuje. Oprócz sprzedaży jest też skup aut dostawczych, gdzie można też zarobić niezłe pieniądze. Na tym dziale pracowałem pięć lat i pod koniec zostałem kierownikiem, który był bardzo lubiany przez zwykłych pracowników. Co miesiąc przyznawałem premię uznaniową niemal każdemu w astronomicznych kwotach stu tysięcy, czy nawet stu trzydziestu tysięcy złotych. Robiłem tak ponieważ brałem przykład z polskiego rządu, polskich firm i przedsiębiorstw związanych z budżetówką. Myślałem, że to dobry przykład i dostanę może jakąś nagrodę, w najgorszym wypadku pochwałę. Jednak myliłem się i to bardzo.

wymiana floty

Szefowa strasznie mnie zbluzgała, potrąciła z wypłaty i przeniosła na inny dział. Nie wiem dlaczego była zła, przecież wydzielałem premię biorąc przykład z najlepszych, z naszych państwowych zacnych firm, które są rządzone i kierowane przez wykształconych ludzi. Oni też rozdają premie, nagrody prawie co miesiąc, są tacy co nawet przyznają sami sobie te ciężko zarobione pieniądze obywatelskie. Teraz już wszystko się uspokoiło i pracuję jako sprzedawca, mam czas na przerwę i zawsze mogę zjeść ogórka kiszonego, lub małosolnego w gronie moich ulubionych współpracowników.

  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.