Mój pierwszy samochód

Od roku mama planowała zakup auta, gdy tylko skończę studia i wrócę do rodzinnej miejscowości. Miało być małe, tanie w eksploatacji i znacząco nie nadszarpnąć domowego budżetu.

Dziewczyna w swoim pierwszym samochodzie

Przejrzałam masę stron internetowych, na których zamieszczone były oferty o sprzedaży auta. Moim oczom ukazały się tysiące samochodów, a ja kompletnie nie wiedziałam, na co zwracać uwagę przy wyborze pierwszego pojazdu czterokołowego w swoim stosunkowo krótkim życiu.

Ja, jak to kobieta, przede wszystkim zwracałam uwagę na kolor i wszystkie pomarańczowe, różowe i inne paskudne barwy lakieru od razu skreślałam. Elegancko prezentowały się na zdjęciach czarne samochody i te skradły moje serce. Wraz z mamą skonsultowałyśmy się z kuzynem, który pracuje w firmie zajmującej się skupem aut. Szybko zmówiliśmy się, że pojedziemy razem obejrzeć kilka egzemplarzy. Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy i już po kilku dniach mknęliśmy trasą w stronę Gdańska. To tam mieliśmy dokonać zakupu auta (tak mi się przynajmniej wtedy wydawało).

Pierwsze próby zakupu nowego samochodu

Kobieta w aucieKiedy już dojechaliśmy na umówione miejsce, Stanisław, bo tak ma na imię kuzyn ze skupu aut w Gdańsku Pol-Cars, dokładnie obejrzał auto i stwierdził, żebym nawet nie myślała o jego zakupie. Zewnętrzny wygląd pojazdu był nienaganny, natomiast stan tego, co znajdowało się pod maską, nawet w najmniejszym stopniu nie wywołało u niego zadowolenia. "To auto jest zapuszczone!" - skwitował i pojechaliśmy dalej. Mieliśmy zobaczyć jeszcze kilka samochodów.

Tym razem odwiedziliśmy komis samochodowy. Kuzyn od razu znalazł w nim czterokołowca ze zdjęć zamieszczonych w Internecie. Oglądał go dokładnie, po czym wydał werdykt: "Jest nawet dobre!". Jednak nie kupiłyśmy go, bo nie wyglądało tak dobrze jak bym chciała. Wnętrze wydawało się być mocno wyeksploatowane, o czym świadczyła wytarta kierownica i gałka zmiany biegów. Z zewnątrz wygląd prezentował się dość ciekawie, ale raziła w oczy nieco inna barwa jednych drzwi.

Zakup auta

Pojechaliśmy w dalszą drogę wraz ze Stanisławem. W planach było obejrzenie kolejnego auta w innym mieście, położonym w odległości trzydziestu kilometrów od Gdańska. To tam nastąpiła sprzedaż auta od prywatnego właściciela, który okazał się być bardzo sympatycznym człowiekiem. Był już znacznie posunięty w latach, ale nie opuszczało go jego zwariowane poczucie humoru. Mówił, że traktował auto jak swoją panią i śmiał się przy tym w najlepsze.

Samochód prezentował się naprawdę świetnie! Kuzyn także orzekł, że pojazd jest w bardzo dobrym stanie jak na swój wiek. Postanowiłyśmy, że dokonamy jego zakupu. Wtedy nastąpiło przygotowanie auta do sprzedaży i została spisana umowa. Cena tego czterokołowca była wyższa od poprzednich egzemplarzy, które miałyśmy możliwość zobaczyć. Na szczęście w parze z nią szła lepsza jakość. Bardzo ucieszyłyśmy się z zakupu i w drogę powrotną pomknęłam już wraz z rodzicielką swoim samochodem. Cóż to była za przyjemność z jazdy własnym pojazdem! Moja radość była ogromna, a szczęście rozpierało mnie, co było widać. Do przemierzenia miałyśmy ponad siedemdziesiąt kilometrów.

Kiedy już dojechałyśmy do domu, dumnie zaparkowałam samochód na placu. Prezentował się wyśmienicie. Czarny, elegancki kolor pasował do niego idealnie. Słońce delikatnie muskało jego błyszczący lakier. Stałam i patrzyłam na swój pojazd. Już w tamtym momencie czułam, że bardzo się do niego przywiązałam. Jeździłam nim jeszcze przez siedem lat, a potem dokonałam zakupu innego auta. Z uwagi na fakt, że powiększyła mi się rodzina, zdecydowałam się na większego, bardziej komfortowego czterokołowca w kolorze ciemnej zieleni.

  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.